Ola i Borys idą do szkoły

0
60

Polsko-ukraińskie bajki terapeutyczne „Ola i Borys idą do szkoły” wręczali pierwszakom ze Szkoły Podstawowej nr 2 burmistrz Polkowic i jego zastępczyni. Książeczka jest gestem, który ma ułatwić młodym Ukraińcom oswojenie się z zupełnie nowa dla nich rzeczywistością. Trafią do wszystkich szkół na terenie gminy Polkowice.

Bajka opowiada historię ukraińskiego rodzeństwa, które po wybuchu wojny w Ukrainie rozpoczyna naukę w szkole i przedszkolu. Publikacja w przystępny sposób podejmuje temat trudnych sytuacji, które mogą zaistnieć w związku z pojawieniem się dzieci z Ukrainy w polskich szkołach i przedszkolach. Bajka przedstawia te sytuacje zarówno z perspektywy dzieci polskich i ukraińskich. Na pierwsze reakcje z takiego prezentu nie trzeba było długo czekać.
– Dzieci są zachwycone bajką. Już pytały, kiedy będziemy ją czytać. Jestem pewna, że wszystkie dzieci na tym skorzystają, zarówno polskie, jak i ukraińskie. Dziewczynka, która mamy w naszej klasie, już pięknie czyta i mówi po polsku, znakomicie się uczy i ma wśród rówieśników wielu przyjaciół – opowiada Beata Madej, nauczyciel edukacji wczesnoszkolnej w Szkole Podstawowej nr 2, ucząca klasę 1 b.
Wydawcą bajki jest Instytut Heweliusza, który pozyskał środki na jej wydrukowanie, ale zajął się także kwestiami organizacyjnymi związanymi m.in. z drukiem, dystrybucją i promocją.
To już druga bajka dla ukraińskich dzieci. Pierwszy „Ola, Borys i nowi przyjaciele” powstał w marcu tego roku, a więc kilka tygodni po wybuchu wojny w Ukrainie. Opowieść spotkała się z ogromnym zainteresowaniem, a pierwszy nakład w liczbie 10 tys. egzemplarzy rozszedł się w niecały tydzień. Drugi tom dotyczy zderzenia ukraińskich z nową rzeczywistością, czyli polską szkołą.
– Sytuacja za nasza wschodnia granicą jest nadal bardzo trudna. Pokazując swoje otwarte serca przyjęliśmy w całej Polsce, w tym w gminie Polkowice, bardzo dużą liczbę uchodźców. Dziś staramy się tym najmłodszym zapewnić edukację, zapewnić normalne warunki rozwoju, i w ramach tych starań pojawiła się dwujęzyczna książeczka wydana przez Instytut Heweliusza, opisujące wzajemne relacje polsko-ukraińskie i przygody, które mogą się wydarzyć właśnie w jednej z takich klas, gdzie uczą się dzieci z Polski i Ukrainy. To może być taki przewodnik do tego, jak się wzajemnie poznawać, jak się zachowywać wobec siebie, jak żyć zgodnie w jednej klasie, w jednej społeczności – uważa burmistrz Polkowic, Łukasz Puźniecki.
„Ola i Borys idą do szkoły”. Książeczka skierowana jest nie tylko do uczniów, ale również do rodziców i nauczycieli. Pokazuje, jak radzić sobie w trudnych chwilach, ucząc, że mimo powierzchownych różnic wszyscy zasługują na szacunek i wsparcie. Uzupełnieniem publikacji są cztery scenariusze lekcji dla uczniów szkół podstawowych, wykorzystujące bajkę jako punkt wyjścia.
– Książka to szczególny prezent. Widać było po autentycznej radości dzieci, kiedy ją otrzymywały. To prezent drobny, ale bardzo ważny. Pokazujący, że dzieci polskie i ukraińskie to jedna, klasowa wspólnota – podkreśla Ewa Kowalik, zastępca burmistrza Polkowic ds. społecznych.
W Szkole Podstawowej nr 2 w Polkowicach, która jest pierwsza na liście obdarowywanych bajką „Ola i Borys idą do szkoły”, uczy się obecnie 21 dzieci z Ukrainy, na wszystkich poziomach nauczania, od nauki wczesnoszkolnej do ósmej klasy.
– Dzieci ukraińskie zostały bardzo dobrze przyjęte w naszej szkole i w pełni się zaaklimatyzowały. Mogą liczyć nie tylko na przyjaźń swoich polskich kolegów i koleżanek, ale także na wsparcie pedagoga, psychologa. Dzieci z Ukrainy są uśmiechnięte, radosne i świetnie funkcjonują w szkolnej wspólnocie – zapewnia Andrzej Ambroziak, dyrektor Szkoły Podstawowej nr 2 w Polkowicach.
Jednym z tych uśmiechniętych dzieci jest siedmioletnia Masza. Jak sama przyznaje, jest jej w polskiej szkole bardzo dobrze. Swoimi wrażeniami dzieli się codziennie z rodzicami i starszą siostrą, która także chodzi do polkowickiej podstawówki.
– Mówię mamie, że w szkole było fajnie. Ma tu nowe koleżanki, nowych kolegów. Z siostrą opowiadamy sobie, co robiłyśmy dzisiaj, figurkę albo rysunek, a siostra opowiada, co pani z języka polskiego kazała im napisać w zeszycie – opowiada mała Masza.
W następnych tygodniach, w miarę otrzymywania kolejnych egzemplarzy książeczki, trafi ona do pozostałych placówek edukacyjnych na terenie naszej gminy.
– Chcielibyśmy, żeby bajka dotarła tam, gdzie może być potrzebna – do rodziców, do dzieci polskich i ukraińskich, do nauczycieli, bibliotek i nie tylko – mówi Ilona Byra z Instytutu Heweliusza.

Poprzedni artykułAmbasador Polski 2022 – znamy laureatów plebiscytu KGHM
Następny artykułZmiany w zarządzie KGHM. Chludziński nie jest już szefem